Andrzej Duda, może uderzyć się go uda.

26 stycznia 2020 r.



              

Wczoraj TVN24 wyemitował program pt. Superwizjer, w którym po raz kolejny wrócono do sprawy agenta Tomka oraz willi w Kazimierzu Dolnym. Stare fakty ukazano w rzekomo nowym świetle, a całej historii nadano niezwykłego dramatyzmu. Naiwnym byłby jednak ten, kto oglądając materiał komercyjnej stacji myślałby, że chodzi o Tomasza K. ich fundację Helper, czy też o małżeństwo Kwaśniewskich. Program skonstruowany był w taki sposób, aby wzbudzić u widza współczucie dla byłego agenta ABC, który niby "przeszedł przemianę i stoi dzisiaj w zupełnie innym miejscu życiowym".

Prawda jest znacznie bardziej prosta. Oto ruszyła kampania przed wyborami prezydenckimi i głównym celem, jaki wyłonił się po kilkunastu minutach programu był brutalny atak na obecnie urzędującego prezydenta RP - Andrzeja Dudę. Co więcej, chciano na jednym ogniu upiec dwie pieczenie. Otóż po emisji programu, w studiu TVN24 odbywała się niemal trzygodzinna dyskusja, w trakcie której m.in. jakaś rozpajerzona emerytowana sędzia podnosiła larum, iż przed kilkoma laty prezydent Duda ułaskawił na oczach całej Polski groźnych przestępców: Kamińskiego i Wąsika. W kolejnych wypowiedziach zapraszanych gości absurd gonił absurd, a stare kotlety skwierczały w ogniu medialnej pseudo krytyki.

Wnioski rozgrzanych komentatorów zbudowały następujące konkluzje. Groźni przestępcy, ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę rządzą obecnie Polską, ABC to siedlisko głębokiej patologii, którego nie można rzadną miarą naprawić, tylko trzeba zaorać, a Tomasz K. niczym święty Paweł z Tarsu przeszedł przemianę duchową i dokonując przewartościowania, będzie teraz poprzez TVN naprawiał rzeczywistość w naszym kraju. Ciekaw tylko jestem ilu ludzi uwierzy w te manipulacje i brednie?

Najistotniejszym w całym materiale Superwizjera było jedno pytanie zadane przez totalnie zaskoczonego byłego agenta Tomka, gdy dziennikarze odtwarzali mu jego zeznania, które powinny mieć klauzulę tajności. "Skruszony" agent nie kryjąc głębokiego zdziwienia pytał: skąd wy w ogóle ten materiał macie? Kto wam to dał? Odpowiedzi jednak żadnej nie uzyskał.

Na koniec trzeba postawić jeszcze jedno pytanie. Przynajmniej jedno, a może dwa. Dlaczego właśnie teraz, u progu kampanii prezydenckiej w Polsce dziennikarze TVN wrócili do sprawy sprzed lat i czego właściwie oczekują po emisji swojego materiału, poza próba skompromitowania obecnego prezydenta RP? Czy komercyjna stacja jest już w pełni kolejną partia totalnej opozycji, która posuwa się do takich niebywałych metod?

Leszek Langer



              

leszek-langer


Powrót do bloga